Sałatka wiosenna z zielonymi szparagami

Zielone szparagi, awokado i młody szpinak, które wylądowały w moim koszyku, potrzebowały kolorystycznego urozmaicenia. Wybór nie był trudny i wkrótce do moich zakupów dołączyła botwinka. Pozostało tylko zdecydować się na jakiś wyrazisty element, który połączy smaki. Kozi ser? Jajka przepiórcze? Bekon, namawiał mąż, bekon!  Otworzyłam lodówkę, a tam uśmiechał się do mnie marynowany czosnek, który czekał na swój udział w sałatce bazyliowej. Nie doczekał się. Trafił wprost do wiosennej sałatki z zielonymi szparagami.

Zielone szparagi
Młody szpinak
Awokado
Botwina
Czosnek marynowany z chili
Oliwa z oliwek
Sól
Pieprz

Szparagi blanszujemy przez 4 min (moje były dość grube, jeśli wasze są drobniejsze, 2-3 minuty wystarczą), a następnie przekładamy do zimniej wody z lodem. Gdy wystygną, kroimy na niewielkie plastry. Podobnie postępujemy z buraczkami (liści z botwinki w tym daniu nie wykorzystałam). Awokado przekrajamy na pół, obieramy, wyciągamy pestkę i kroimy na niewielkie paski. Szpinak dokładnie myjemy, suszymy i dzielimy na mniejsze kawałki (mniej więcej o boku 3 cm). Łączymy go z pozostałymi składnikami sałatki, doprawiamy solą i pieprzem, a na koniec polewamy oliwą z oliwek. Sałatkę możemy dodatkowo ozdobić ziołami (ja użyłam kocanki włoskiej).

Trzy hummusy

SAM_1440_1Wygląda na to, że każdy porządny blog powinien mieć przepis na idealny hummus. Jak owy ideał osiągnąć, pozostaje jednak sprawą bardziej problematyczną, gdyż autorytety blogerskie prowadzają w tej kwestii zażarte spory. Otóż idealną gładkość pasty ma zapewniać wg jednych dodanie podczas gotowania ciecierzycy łyżki sody oczyszczonej, podczas gdy inni uważają, że soda jest europejską fanaberią, która psuje smak. Jedni zalecają użycie bardzo zimnej wody, zaś drudzy polecają dodanie wody z gotowania ciecierzycy. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje też, czy tahina musi być koniecznie domowa, czy można ostatecznie użyć tej ze sklepu. Ja postanowiłam wybrać wersje najprostszą, bez sody za to z tahiną ze sklepu. Wodę wybierzcie tę z gotowania, po co miałaby się zmarnować.

SAM_1431_11Podstawowy hummus,  na którego bazie stworzymy trzy pozostałe:

2 szklanki suchej ciecierzycy, która moczymy przez 24 godziny
4 łyżki tahiny
Sok z 1.5 cytryny
2 ząbki czosnku
Sól i pieprz do smaku

Biały hummus:
2 łyżeczki oliwy z oliwek
2 łyżeczki orzeszków pinii
1 łyżeczka słodkiej papryki

Czerwony hummus:
2 łyżeczki oliwy z oliwek
2 łyżeczki harissy
1 łyżeczka słodkiej papryki
Czerwona papryka pieczona przez 30 min w piekarniku i obrana ze skórki

Zielony hummus:
2 łyżeczki oliwy z oliwek
Pęczek natki z pietruszki
SAMSUNG CAMERA PICTURES Namoczoną ciecierzyce gotujemy przez co najmniej godzinę, aż stanie się całkiem miękka. Ugotowaną i ostudzoną ciecierzyce wraz z jedną szklanką wody z jej gotowania wkładamy do blendera, dodajemy sok z cytryny, tahinę, czosnek i dokładnie blenderujemy. Jeśli pasta wychodzi zbyt sucha, dodajemy więcej wody. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Całość dzielimy na trzy części.

SAM_1440_14Pierwszą polewamy oliwą z oliwek i posypujemy słodką papryką i orzeszkami pinii.
Drugą część blenderujemy z pieczoną i obraną papryką, oliwą z oliwek, dwoma łyżeczkami harissy i  jedną łyżeczką słodkiej papryki.
Trzecia natomiast mieszamy z drobno posiekaną natką pietruszki i oliwą z oliwek.

Plantanowe kofty

SAMSUNG CAMERA PICTURESZ ostatniej podróży do Czech, poza standardowym zestawem piwno-
czekoladowym, przywiozłam rzadko widywane w Polsce plantany. Jeśli
zastanawiacie się jak smakują, to ich potoczna nazwa „warzywne banany”
powinna naprowadzić was na odpowiednia ścieżkę. Plantany smakują
właśnie jak niedojrzały banan z czymś ziemniaczanym w środku. Szukając
pomysłu na to, jak je spożytkować, spotykałam przede wszystkim wersje
smażone na tłuszczu lub grilowane, zwykle o naturel. Nuda. Pomogło
wyjście poza polskie strony i odszukanie inspiracji indyjskich.

Będziemy potrzebować:

na kofty:
2 dojrzałe plantany
3 łyżki mąki z ciecierzycy
3 łyżki mąki pszennej
2 ząbki czosnku
Papryczkę chili
½ łyżeczki kardamonu w proszku
½ łyżeczki garam masali
1 cm imbiru
Sól do smaku
Olej ryżowy do smażenia

SAMSUNG CAMERA PICTURESNa sos
Puszkę pomidorów
Chili
1cm imbiru
Świeża kolendrę
Małą puszkę mleczka kokosowego
½ łyżeczki kuminu
½ łyżeczki kardamonu
½ łyżeczki garam masali
2 liście kaffiru
Sok z połówki cytryny
Sól do smaku

SAMSUNG CAMERA PICTURESPlantany miażdżymy na jednolitą masę i mieszamy z mąkami. Dodajemy
przyprawy i dokładnie mieszamy. Na wok wlewamy 3 łyżki oleju i kiedy
jest gorący wkładamy na niego uformowane łyżką kofty. Wkładamy je po
3-4 sztuki i smażymy z każdej strony (można by było usmażyć je
wszystkie na raz, ale musielibyśmy mieć o wiele więcej oleju i kofty
były bardziej tłuste).
W miedzy czasie przygotujemy sos.  W rondelku podgrzewamy łyżkę oliwy,
wrzucamy na nią zmiażdżone uprzednio w moździerzu przyprawy, smażymy
przed minutę-dwie aby uwolnić aromat. Po tym czasie dodajemy pomidory,
starty imbir, czosnek i liście kaffiru. Dusimy przez 5 minut, po czym
wyciągamy kaffir. Wlewamy mleczko kokosowe i sok z cytryny. Solimy do
smaku.  Do sosu wkładamy usmażone kofty. Posypujemy świeżą kolendra.
Podajemy z ryżem.

Krem z dyni

Zamknięcie roku i świąteczne zakupy nie pozostawiają wiele czasu na przygotowanie posiłków. Ale okropnie nudne jedzenie serwowane  w naszych pracowniczych restauracjach też nie pozostawia zbyt wielu opcji. Trzeba wygospodarować pół godzinki i coś ugotować. Nie miałam ochoty na zakupy, więc sięgnęłam po domowe zapasy i zabrałam się za krem z dyni.

Duży słoik purée z dyni (lub zamrożone kawałki dyni, no chyba, że ktoś ma jeszcze dostęp do świeżej)
2 marchewki
2 gałązki selera naciowego
2 cebule
3 ząbki czosnku
papryczka chili
1 łyżka słodkiej mielonej papryki
3 cm imbiru
1/2 pomarańczy
2-3 łyżki mleczka kokosowego
1 łyżka oleju
sól
ostra tajska pasta chili dla entuzjastów ostrości

Zaczynamy od ugotowania szybkiego bulionu: do garnka wrzucamy marchewki, seler i jedną cebulę, odrobinę soli, zalewamy wodą i gotujemy przez 15 min. W tym czasie kroimy drugą cebulę na małe kostki i smażymy na oleju. Dorzucamy purée z dyni (przygotowuje je zawsze w jesieni, pewnie kiedyś wam o tym napiszę), przeciśnięty przez praskę czosnek, drobno posiekaną papryczkę chilli i starty na tareczce imbir. Dusimy wszystko przez 10 min. Po tym czasie gotowe pure dorzucamy do gotującego się bulionu, z którego wcześniej wyciągamy seler i cebulę. Całość gotujemy przez 5 min. Odstawiamy, żeby odrobinę się przestudziło, następnie go gładkiej zupy dodajemy 2-3 łyżki mleczka kokosowego i sok połówki pomarańczy. Dokładnie mieszkamy. Jeśli lubimy ostre jedzenie, dodajemy ostrą pastę chilli.

Pasta z bobu

Są  trzy rzeczy, które mrożę w ich sezonie: grzyby, szparagi i bób. Ten ostatni po rozmrożeniu staję ciemniejszy, a po ugotowaniu bardziej twardy i mączny. Nie bardzo nadaję się do podanie au naturel. Po co więc wypełniam nim lodówkę? Bo można z podać go w formie pasty, która doskonale maskuje gorszą kondycję bobu i pozwala cieszyć się jego smakiem w środku zimy. Poza tym, pasta z bobu to świetny pomysł na prezent pod choinkę, dla innych amatorów tego warzywa.

1/2 bobu
4-5 łyżek oliwy
2-3 łyżki wody
3 łyżki pasty tahini (możemy zastąpić olejem sezamowym)
2 ząbki czosnku
kilka kropel soku z cytryny
sól

Bób rozmrażamy i gotujemy przez 15 min. Odstawiamy do ostudzenia. Obieramy ze skórki i wkładamy do miski. Dodajemy tahini,  przeciśnięty przez praskę czosnek i oliwę. Blenderujemy. Jeśli pasta jest zbyt sucha dodajemy wodę. Na końcu wyciskamy kilka kropel cytryny i solimy do smaku.