Cynamonowe bułeczki

Na początku tego roku UE postanowiła uderzyć w jeden z największych skandynawskich przysmaków- cynamonowe bułeczki- ograniczając dopuszczalną ilość cynamonu, jaka może występować w wypiekach. Wszystko przez znajdującą się z nim substancję zwana kumaryną, której nadmiar może prowadzić do uszkodzenia nerek. Szwedzi obeszli zakaz przedstawiając ich kanelbullar jako tradycyjną potrawę, jadaną jedynie w okresie świat (cwaniaki- a niby czym zajadają się do kawy?), Norwedzy regulacje Uniii mają gdzieś, więc ostatecznie tylko duńskie kanelsnegler znalazły się na cenzurowanym. Ostatecznie Kopenhaga też przekwalifikowała je na przysmak świąteczny i problem się rozwiązał. Jeśli chcecie przekonać się jak smakują, musicie przygotować:

ciasto:
450 g mąki
3/4 szklanki ciepłego mleka
3/4 szklanki ciepłej wody
1 jajko
1/3 paczki drożdży
4 łyżki cukru
3 łyżki oleju roślinnego

farsz:
3 łyżki cukru pudru
3 łyżki mielonego cynamonu
ziarenka z 4 nasion kardamonu
2 garście bakalii
5 łyżek dżemu morelowego
2 łyżki masła

W małej miseczce rozrabiamy drożdże z paroma łyżkami ciepłego mleka i 2 łyżkami cukru. Odstawiamy na 5 min, żeby zaczęły pracować. W osobnej misce mieszamy wodę, z pozostałym mlekiem, cukrem, jajkiem i olejem. Stopniowo dodajemy do nich drożdże i połowę mąki. Przekładamy ciasto na stolnice i wyrabiamy przez ok.5 min dodając pozostała cześć mąki. Wyrobione masło wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odkładamy do wyrośnięcia (1-1.5h). Po tym czasie dzielimy na 2-3 mniejsze kawałki i po kolei rozwałkujemy. Ciasto smarujemy masłem, potem dżemem, posypujemy cynamonem wymieszanym z kardamonem i cukrem pudrem oraz rozdrobnionymi bakaliami. Powoli zwijamy w rulonik, który następnie kroimy na niewielkie 2-3 centymetrowe kawałki. Smarujemy roztrzepanym żółtkiem. Przekładamy je na blachę i wkładamy na 15 minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni.

Gofry z pomarańczową marmoladą

Nie jestem wielką fanką śniadań na słodko, ale od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na coś innego niż jajka. Brian, po obejrzeniu najnowszego odcinka Modern Family, miał wielką ochotę na gofry, więc postanowiliśmy poświęcić im większy kawałek poranka. Brian jako niepoprawny śniadaniowy czekolanożerca postanowił zjeść je z nutellą. Dla mnie byłoby to zbyt  słodkie, więc postanowiłam przygotować pomarańczową marmoladę. Ma dość wytrawny, lekko gorzkawy smak, więc pewnie nie wszystkim będzie smakować. Ja jednak uważam, że przy niej nutella może się schować..

2 szklanki mąki
2 szklanki mleka
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru
1/4 kostki masła
odrobina soli
odrobina oleju do smarowania gofrownicy

Masło roztapiany w rondelku i odkładamy do ostudzenia. Żółtka oddzielany od białek i mieszamy z mlekiem. Dodajemy cukier, ostudzone masło i stopniowo dosypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wszystko dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywną pianę i powoli dodajemy do naszej masy. Delikatnie mieszamy wszystkie składniki, aż utworzą gładką masę. Rozgrzaną gofrownicę smarujemy olejem (najlepiej użyć pędzla). Wlewamy na nią masę, pieczemy ok. 4 minut.


Do przygotowania pomarańczowej marmolady potrzebujemy:

2 pomarańcze
2 łyżki miodu
1 łyżka masła
1/2 łyżeczki cynamonu,
ćwiartka gwiazdki anyżu,
5 goździków

Pomarańcze obieramy i dzielimy na niewielkie kawałki. W rondelku roztapiamy masło i dodajemy do niego 2 łyżki miodu. Trzymamy przez chwilę na ogniu, aż poczujemy zapach miodu. W tym momencie dodajemy pół łyżeczki cynamonu, ćwiartkę anyżu oraz pięć goździków. Po dwóch minutach dorzucamy kawałki pomarańczy. Wszystko przesmażamy na większym ogniu przez 5 minut ciągle mieszając, a następnie zmniejszamy ogień i pozostawiamy na 20 minut mieszając od czasu do czasu.

Jajka po benedyktyńsku

Znudziła mi się jajecznica i jajka na miękko. Na smażone jajka nie miałam ochoty, więc żeby utrzymać tradycje weekendowego śniadania z jajkiem, nie pozostało mi nic innego jak jajka w koszulkach. Analiza zawartości lodówki wykazała, że na stanie mamy jeszcze szynkę  szwarcwaldzką, zieloną cebulkę, masło i cytrynę. Jeszcze tylko kukiełka z liszek zamiast bułek i mamy wszystkie składniki jajka po benedyktyńsku.

  • 2 jajka zerówki do gotowania
  • 3 żółtka do sosu holenderskiego
  • sok z połówki cytryny
  • 2 łyżki zimnego masła, 2 łyżki roztopionego
  • 2 plasterki szynki szwarcwaldzkiej
  • posiekana zielona część cebulki
  • 3 łyżki octu

Na początek najtrudniejsza część, czyli przyrządzenia sosu holenderskiego. Po kilku nieudanych próbach robienia sosu na wyczucie,  z pomocą przyszła mi Julia Child i to jej przepisu będziemy się mniej więcej trzymać.  Rozpoczynamy od przygotowania wszystkich składników, bo od momentu wbicia jajek do rondelka nie będziemy mogli z sosu spuścić oka. Mając wszystkie składniki w zasięgu ręki, zaczynamy wbicia 3 żółtek do rondelka i podgrzewaniu ich przez 2-3 min na małym ogniu, stale mieszając. Trzeba wyczuć moment, w którym sos zrobi się bardziej gęsty, ale nie zdąży się ściąć.  Zdejmujemy z ognia. Wlewamy do niego sok z cytryny i dodajemy zimne masło i dokładnie mieszkamy. Nie przestając mieszać, wstawiamy go na mały ogień i chwilkę podgrzewamy (patrz uwaga o różnicy między gęstym a ściętym).  Ponownie ściągamy do z ognia by wlać do niego ciepłe masło, rozmieszać, a następnie wstawić na ogień na ok.pół minutki. Nasz sos powinien mieć konsystencje aksamitnej masy. Mnie udało się dopiero za którymś razem, więc nie przejmujcie się, jeśli nie wyjdzie.
Najtrudniejsze już za nami,  więc możemy się zabrać za resztę składników. Wrzucamy bułkę na do nagrzanego piekarnika (150 stopni), a na rozgrzaną, suchą patelnie kładziemy 2 plasterki szynki. Przypiekamy z obu stron.
W rondelku zagotowujemy wodę z 3 łyżkami octu. Gdy zaczyna wrzeć, wkładamy do niej łyżkę i robimy wir, do którego z wbijamy jajko (z jak najniższej wysokości). Jajko gotujemy 2 minuty i wyciągamy z wody cedzakiem. To samo postępujemy z drugim jajkiem.
Wyciągamy bułki z piekarnika, przekrawamy na pół, jedną połówkę smarujemy masłem, kładziemy na niej plasterek szynki i jajko. Dodajemy sos holenderski, posypujemy cebulką i przykrywamy drugą połówką bułki. Smacznego!