Ryż z jajkiem i krewetkami

Dokładnie za miesiąc o tej porze będę w Bangkoku. Żeby dobrze przygotować się do wyjazdu przeczytałam kilka książek, w tym trzy różne przewodniki, dużą ilość artykułów i postów. Czytam prawie wszystko, co przyniesie mi kolejny rozdział książki czy następny blog, ale kiedy natrafiam na te o jedzeniu, muszę przerywać lekturę. Nie jestem w stanie czytać o tych wszystkich czekających na mnie specjałach, nie stając się przy tym niesamowicie głodna. A kiedy dziś po raz kolejny głód zawładnął moim ciałem, postanowiłam pójść za ciosem i przygotować azjatycki fast food- ryż z jajkiem i krewetkami.

250 g ryżu najlepiej z poprzedniego dnia (bardziej się klei)
1/2 opakowania chińskiej mieszanki warzyw lub mały por, garść zielonej fasolki, mała marchewka, mała czerwona papryka, mała cebula i garść grzybków mun
pęczek zielonej cebulki
2 papryczki chili
kawałek imbiru
3 ząbki czosnku
garść kiełek soi
garść marynowanego bambusa
garść orzechów nerkowca lub ziemnych
jajko
cytryna lub limonka
pół garści suszonych krewetek
ciemny sos sojowy
sos ostrygowy
sos rybny
4 łyżki oleju ryżowego lub innego oleju roślinnego
10 krewetek
ostre chili w proszku

Warzywa, jeśli nie używamy gotowej mieszanki, kroimy w cienkie paski. Suszone krewetki wsadzamy do niewielkie miseczki i zalewamy połową szklanki wrzątku. Czosnek, imbir i chili jak najdrobniej kroimy i wrzucamy na rozgrzany w woku olej (2 łyżki), cały czas mieszając. Po dwóch minutach na olej wbijamy jajko, a po jego roztrzepaniu wrzucamy ryż. Dokładnie mieszamy i dodajemy pokrojone warzywa, bambusa, suszone krewetki wraz z wodą. Na koniec wlewany 2-3 łyżki sosy sojowego, 2 łyżki sosu rybnego i ostrygowego. Wszystko mieszamy i wykładamy z woka, którego użyjemy do usmażenia krewetek.

 

Krewetki najpierw dokładnie osuszamy ręcznikiem papierowym, a następnie posypujemy chili. Wrzucamy je rozgrzany olej na 2-3 minutki. Przed podaniem ryż posypujemy kiełkami soi, pokrojoną cebulką i posiekanymi orzechami.

Zupa z kurczakiem i mleczkiem kokosowym

Zimowa aura za oknem zachęciła mnie do przygotowania zupy, która rozgrzeje organizm i przypomni cieplejsze dni. W warzywniakach nie znajdziemy zbyt wielu świeżych warzyw, więc ograniczymy je do minimum: marchewka, cebula, pieczarki i żółta papryka. Same jednak nie dadzą sobie rady z przywołaniem lata. Pomożemy im wiec bardziej egzotycznymi dodatkami: mlekiem kokosowym, imbirem, liśćmi kaffiru,  tamaryndowcem i znaczna ilością srirachi na rozgrzanie. Efekt sprawdzimy na koleżankach z pracy. Im tez przyda się trochę słońca.

Podwójny filet z kurczaka
Puszka mleczka kokosowego
2 szklanki bulionu warzywnego
Żółta papryka
10 dag pieczarek
Marchewka
2-3cm imbiru
5 liści kaffiru
Duża łyżka pasty z tamaryndowca
3 ząbki czosnku
3 szalotki
2 łyżki oleju ryżowego
2 łyżeczki sosu ostrygowego
3-4 łyżki srirachy
Ryz jaśminowy

Marynata do mięsa:
1 łyżeczka sosu sojowego
1 łyżeczka sosu rybnego
1 ząbek czosnku

Filet kroimy na niewielkie paski i marynujemy przez godzinę. Następnie wrzucamy na bardzo rozgrzany olej. Smażymy 2-3 minuty stale mieszając. Dorzucamy pokrojoną cebulę oraz chili i smażymy 2 minuty.  Do tym czasie zalewamy bulionem, dodajemy liście kaffiru i tamaryndowiec. Zmniejszamy ogień. Dorzucamy pokrojone w paski warzywa i pieczarki. Dodajemy starty imbir, przeciśnięty przez praskę czosnek. Po 1-2 minutach wszystko zalewamy mlekiem kokosowym. Doprawiamy sosem ostrygowym i srirachą.  Podajemy z ryżem jaśminowym.