Tarteletter

Jakie potrawy lubią jest polskie dzieci? Nuggety z frytkami? Naleśniki? Mali Duńczycy pewnie by też nimi nie pogardzili, ale Ci, których miałam okazje poznać, na pierwszym miejscu postawili tarteletki z kurczakiem i szparagami (sześcio i siedmiolatki były w stanie zjeść po 5-6 tarteletek w czasie jednego posiłku!). Zachwyt nad nimi pozostaje na całe życie: 5 milionów mieszkańców Danii zjada rocznie 40 milionów tarteletek z nadzieniem przyrządzonym według jednego z 110 przepisów, które podobno istnieją w kraju. Większość tarteletek jest jednak wypełniana gotowanymi szparagami i kurczakiem lub krewetkami. My przygotujemy dziś tradycyjną wersję z kurczakiem, która podrasujemy posypką z chilli i bekonu pomysłu mojej teściowej oraz opcje z kurkami dla miłośników grzybów.

20 tarteletek (do kupienia w większych sklepach)/ 2 opakowania ciasta francuskiego
podwójny filet z kurczaka
słoik gotowanych szparagów
kurki
śmietana
masło
mąka
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
10 plastrów boczku
3 papryczki chili

Zaczynamy od przygotowania posypki. Plastry boczku kroimy boczku kroimy jak najdrobniej i wrzucamy na patelnie. Kiedy boczek sie wytapia kroimy równie drobno chili i dorzucamy je na patelnie. Smażymy wszystko kilka minut, aż boczek będzie dobrze wysmażony, wtedy przekładamy go na papierowy ręcznik by usunąć nadmiar tłuszczu i odkładamy do ostudzenia. Z ciasta francuskiego wykrawamy kwadraty ok. 5-6 cm boku i wykładamy nimi posmarowane masłem formy. Ciasto na dnie form nakłuwamy widelcem i przysypujemy grochem lub ryżem, żeby się nie uniosło. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni z termoobiegiem i pieczemy aż osiągną lekko złoty kolor. Wyciągamy je z piekarnika i odkładamy do ostygnięcia. Filet z kurczaka kroimy na kostki o boku od 2 cm i podsmażamy przez ok. 5 minut na maśle, a następnie dzielimy na dwie porcje, każdą wkładamy do osobnego garnka, zalewamy ciepłą wodą i gotujemy przez 15 minut. Po tym czasie do jednego garnka wrzucamy pokrojone szparagi wraz w wodą ze słoika, a do drugiego kurki i gotujemy razem przez ok. 5 min. W tym czasie rondelku rozpuszczamy 3/4 kostki masła, a następnie stopniowo dodajemy 4 łyżki mąki. Wszystko mieszamy aż powstanie bardzo gęsta masa, do której stopniowo wlewamy 2 szklanki mleka, aż masa uzyska konsystencje gęstej śmietany. Przyprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Masę dzielimy na pół i wlewamy po kolei do każdego garnka dokładnie mieszając. Gotowe nadzienie doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem tarteletki podgrzewamy w piecu (2-3 minutki w 180 stopniach) napełniamy je nadzieniem i posypujemy posypką.

Figi pieczone z serem kozim i miodem gryczanym

SAM_1773-01Do fig podchodziłam kilka razy, ale nie byłam stuprocentowo zadowolona z rezultatu. Szkoda mi było świeżych owoców na ciasta, marmolady czy grillowanie owiniętych plastrami boczku. Dopiero kiedy dowiedziałam się,  co z figami robią Włosi, pomyślałam, że to musi być to. I faktycznie słodycz miodu, lekka kwasowość fig i słony smak sera doskonale się łączą i balansują. Spróbujcie póki sezon na figi w pełni!
SAM_1765-01
Figi
Ser kozi
Miód gryczana
Figi nacinamy w krzyżyk i w nacięcia wkładamy plastry sera. Figi polewamy łyżeczką miodu i pieczemy przez 10 minut w temperaturze 160 stopni.
SAM_1770-01

 

Duńskie marynowane śledzie

Od kilku lat, w okresie Bożego Narodzenia przygotowujemy domowe marynowane śledzie czyli hjemmelavede merinerede sild. Po raz pierwszy przygotowaliśmy je na duńską wigilie, którą wyprawiliśmy dla znajomych krakowskich Duńczyków. Wyszły dokładnie tak, jak powinny: delikatniejsze niż te polskie, słodsze i bardziej korzenne. Przygotowanie ich jest dość proste, a do zamarynowania potrzebują tylko 3-4 dni. Jedynego problemu nastręcza zdobycie wystraczającej ilość płatów śledziowych, ale to pewnie dlatego, że z roku na rok przerabiamy ich więcej. Nie przerażajcie się więc ilością produktów na zdjęciach- zużyliśmy je do wypełnienia 10 dużych słoików. Podane niżej ilości wystarczą na 3- 4.

1 kg płatów śledziowych
1 szklanka octu spirytusowego
1 szklanka wody
1 butelka octu jabłkowego
1 kg cukru
1 łyżeczka goździków
1 łyżeczka ziaren pieprzu
1 łyżeczka ziela angielskiego
5 liści laurowych
3 cebule

Śledzie moczymy przez noc w wodzie, żeby pozbyć się soli. Cebulę kroimy w krążki. Wodę i ocet wlewamy do dużego garnka i stawiamy na ogień. W czasie gdy płyn zaczyna się podgrzewać, stopniowo dodajemy cukier i mieszamy aż się całkowicie rozpuści. Dodajemy przyprawy i jedną cebulę. Gotujemy przez kilka minut, żeby  uwolnił się `aromat. Płyn odstawiamy do wychłodzenia. W tym czasie przyrządzamy śledzie: płaty dzielimy na pół, wycinamy płetwę, a następnie kroimy na 2 centymetrowe kawałki. Wkładamy je warstwami do wyparzonych słoików przesypując cebulą do mniej więcej połowy pojemności. Zalewamy przygotowaną zalewą, zakręcamy i wkładamy na 3-4 dni do lodówki.

Czarne korzonki

Topchefowie, masterczefowie, redaktorzy Kukbuka wszyscy przygotowują scorzonere. Nie miałam wyjścia musiałam spróbować, zwłaszcza, że odkryłam, że nawet w książce kucharskiej mojej prababci jest przepis na czarne korzonki czy wężymord, jak pięknie nazywa się po polsku scorzonera. Nie będziemy jakoś super kombinować z dodatkami. Przyrządzimy ją  po prostu na maśle z czosnkiem i pietruszką. Będzie bardzo smacznie.

30 dag scorzonery
łyżka masła
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki posiekanej natki pietruszki
sól

Scorzonerę obieramy i kroimy na plastry. W rondelku roztapiamy masło. Wrzucamy na nie scorzonerę. Dusimy przez 10 min. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i dusimy przez kolejne 10 min. Przed podaniem posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Awocado z krewetkami

Dzisiaj będzie o przystawce z awokado, która wygrała rywalizacje „moja vs Briana”. Do momentu, w którym zachwyciłam się wersją Briana (udało mu się mi zaimponować, bo jeszcze wtedy nie wiedziałam, jest  to mega popularna przystawka w Danii) za najlepsze połączenie uważałam awokado z pasta z białego sera i tuńczyka (+łyżka majonezu, łyżka musztardy, drobno pokrojona cebulka, sól i pieprz- ha! Udało mi się przemycić i mój przepis). Ale wróćmy do duńskiego przepisu . Składników jest niewiele, więc ważne, by były dobrej jakości. Jeśli mamy wybór wybierzmy awokado o czarnej skórce. Krewetki najlepiej świeże,  a że jest z nimi wiele pracy i nie tak łatwo je dostać, można śmiało zastąpić je mrożonymi. Byle były w miarę duże, wtedy uda się zachować smak po ich rozmrożeniu (ważne: okazało się, ze mój sposób na szybkie rozmrażanie krewetek przez moczenie ich w chłodnej wodzie jest beznadziejny- tracimy w ten sposób połowę smaku. O wiele lepiej wstawić je wieczorem do lodówki i dać im spokojnie rozmrozić się przez noc). Jeśli większe krewetki mają kosmiczna cenę (a to częsty przypadek), to szukamy krewetek koktajlowych ale tych w zalewie- mrożone robaczki można sobie darować- nic z nich nie dobrego będzie.

Przystawka najlepiej smakuje, kiedy poszalejemy z pikantnością krewetek , bo wtedy pierwszy kęs będzie dawał kopa, ale potem będzie świetnie złagodzony przez delikatny miąższ awokado i kwaśna limonkę.

  • 2 x awokado
  • Ok. 200 gr krewetek
  • 1 ząbek czosnku1 łyżeczka chili w proszku
  • 1x szalotka
  • 1x limonka
  • Oliwa z oliwek
  • Sól
  • Pieprz

Krewetki obieramy i wrzucamy na rozgrzana patelnie posmarowana odrobiną oliwy z oliwek. Dorzucamy chili i zmiażdżony czosnek. Smażymy minutkę, półtorej z każdej strony. Awokado przepoławiamy, usuwamy pestkę.  W jej miejsce wkładamy krewetki, dodajemy oliwę i sok z 1/2 limonki, posypujemy szalotka, solimy i pieprzymy do smaku.

NY KARTOFFELSALAT

Z tegorocznych wakacji z Danii przywiozłam inspiracje na nową wersję sałatki ziemniaczanej.  Oglądając telewizje, trafiłam na program kulinarny, którego motywem przewodnim były nowe wersje klasycznej sałatki ziemniaczanej czyli  ny kartoffelsalat.Inspiracje, a nie przepis, bo przepisów prezentowanych w odcinku było kilka, a ja- po pierwsze-polowy nie zrozumiałam, a-po drugie- wielu składników nie zapamiętałam…Wróciwszy do domu, poskładałam jednak wszystkie zapamiętane informacje i przygotowałam jeszcze nowszą wersje sałatki ziemniaczanej. Smakuję wspaniale!

-1 kg młodych ziemniaków

-1 koper włoski

- dressing:

  • pęczek zielonej cebulki (oddzielamy od niej połowę zielonego szczypiorku)
  • oliwa z oliwek
  • miód
  • musztarda
  • sól
  • pieprz

Umyte ziemniaki w mundurkach wrzucamy na gotującą się, osoloną wodę i gotujemy przez 10 min pod przykryciem. Następnie odstawiamy na bok i  trzymamy pod przykryciem kolejne 10 min. Po upływie tego czasu ściągamy pokrywkę i odkładamy ziemniaki do wystygnięcia.

W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 150 stopni i wkładamy do niego zieloną cebulkę polaną odrobiną oliwy z oliwek. Pieczemy 10 min (uwaga, żeby się zbytnio nie spaliła).

Po wyjęciu z piekarnika, cebulkę odkładamy do ostudzenia.  Gdy się schłodzi, wrzucamy ją do wysokiego naczynia, dodajemy 2 łyżeczki miodu i 2 łyżeczki musztardy. Wszystko zalewamy oliwa z oliwek i blenderujemy. Przyprawiamy sola i pieprzem do smaku.Ziemniaki kroimy na talarki, koper na wiórki. Przekładamy do misy, dodajemy dressing i obsypujemy pokrojonym szczypiorkiem.