Żółte curry z krewetkami

Nie jestem pewna, czy to sprawka Facebooka, który przypominał mi zdjęcia z podroży do Tajlandii sprzed roku czy też zachcianki dziewiątego miesiąca ciąży, tak czy inaczej nie miałam wyjścia: ciało domagało się tajskiego jedzenia. Wybrałam najrzadziej przeze mnie przyrządzane żółte curry. Jest bardziej łagodne niż zielone czy czerwone, dlatego świetnie nadaje się do potraw rybnych czy owoców morza, gdyż nie zagłusza ich smaku. Od pozostałych dwóch rożni się zawartością kurkumy i curry w proszku, które nadają mu koloru (w zielonym za kolor odpowiadają zielone chili: spur i bird’s eye, oraz dodatek świeżej kolendry, liści limonki i bazylii, a w czerwonym różne rodzaje czerwonego chili. Tradycyjnie dodaje się do niego nawet 20 różnych odmian!). W wolnej chwili postaram się przypomnieć sobie, czego nauczyłam się na kursach w Tajlandii, zebrać potrzebne składniki (w przypadku żółtego curry to 13 różnych przypraw, ziół i warzyw) i utrzeć pastę własnoręcznie. Dziś i w najbliższym czasie posłużę się gotową mieszanką.

Składniki dla dwóch osób:

400g krewetek
2 łyżeczki żółtej pasty curry
4 pomidorki cherry
garść zielonej fasolki
puszka mleka kokosowego
2 łyżki sosu rybnego
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczki pasty tamaryndowej (można ja zastąpić sokiem z cytryny)
2 łyżki oleju roślinnego

Pomidorki i fasolkę kroimy na mniejsze cząstki, krewetki obieramy z pancerzyków. Pastę tamaryndową rozrabiamy (palcami) z wodą, wyciągając z niej nasiona i łuski.

Wok ustawiamy na średnim ogniu, rozgrzewamy na nim olej, a następnie wrzucamy paste curry i smażymy przez chwile, aby uwolnić aromaty. Po ok. dwóch minutach dorzucamy fasolkę, pomidory, a po kolejnych dwóch minutach mleko, sos rybny, rozrobioną pastę tamaryndową i cukier. Dokładnie mieszamy i trzymamy na ogniu aż do redukcji sosu. Na dwie minuty przed ściągnięciem z ognia dorzucamy krewetki. Dokładnie mieszamy. Podajemy z ryżem jaśminowym.

Jeden z wielu sprzedawców curry na nocnym targu w Chiang Mai

Stjerneskud

Końcem XIX wieku smørrebrød staję się w Danii daniem luksusowym. Wyszukane kanapki takie liverpostej smørrebrød (składająca się z pasztetu z wątróbki, pieczarek, boczku i galaretki z sosu pieczeniowego), czy smørrebrød med flekesteg med rødkål (z pieczoną wieprzowiną, ogórkiem, czerwoną marynowaną kapustą, suszonymi śliwkami i pomarańczą) będą królować na duńskich stołach jeszcze do lat siedemdziesiątych. Potem na kilka dekad popadną w zapomnienie. Dopiero w latach dwutysiecznych Kopenhaga znów przypomni sobie o swoim zapomnianym przysmaku i smørrebrød powracają do łask. Najpopularniejszą z nich jest niewątpliwie stjenerskud- spadająca gwiazda. Nie wiadomo czemu kanapka zawdzięcza swoją nazwę. Jedna z teorii głosi, że powstała na cześć Jurija Gagarina, ale nie udało mi się tego potwierdzić. Na pewno wiadomo jest, że dziś stjenerskud można dostać w restauracjach od Esbjerg przez Kopenhage po Bornholm, a kiedy w 2005 roku kucharz Rasmus Kofoed odmówił serwowania jej w stołecznym Hotelu d’Angleterresrestaurant, został zwolniony…

Do przygotowania dwóch kanapek potrzebujemy:

2 kromki białego pieczywa
Dwa filety z dorsza (w wersji oryginalnej podaję się z rzadko dostępną w Polsce gładzice)
Garść koktajlowych krewetek z zalewy
6 białych marynowanych szparagów
6 zielonych szparagów
2 łyżki czarnego kawioru
Pomidor
Cytryna
2 łyżki majonezu
3 łyżki masła
Bułka tarta
Jajko
Sól i pieprz

Zielone szparagi  blanszujemy 2-3 minuty, a następnie wrzucamy do wody z lodem  (nie stracą jędrności i koloru). Smażymy je potem na maśle przez 3 minuty, a następnie odstawiamy na bok. Filety solimy, panierujemy w jajku i bułce tartej i smażymy na złoto na maśle. Kromki chleba delikatnie grilujemy by były chrupkie. Smarujemy je masłem, a na wierzch układamy usmażoną rybę, na którą dodajemy po kolei: majonez, krewetki (między które wkładamy plaster cytryny), szparagi białe, szparagi zielone, dwa plasterki pomidora i na samą górę łyżkę kawioru. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Jemy jak Duńczycy nożem i widelcem.

Stjerneskud z wyspy Mandø

Stjerneskud z wypsy Mandø

Ryż z jajkiem i krewetkami

Dokładnie za miesiąc o tej porze będę w Bangkoku. Żeby dobrze przygotować się do wyjazdu przeczytałam kilka książek, w tym trzy różne przewodniki, dużą ilość artykułów i postów. Czytam prawie wszystko, co przyniesie mi kolejny rozdział książki czy następny blog, ale kiedy natrafiam na te o jedzeniu, muszę przerywać lekturę. Nie jestem w stanie czytać o tych wszystkich czekających na mnie specjałach, nie stając się przy tym niesamowicie głodna. A kiedy dziś po raz kolejny głód zawładnął moim ciałem, postanowiłam pójść za ciosem i przygotować azjatycki fast food- ryż z jajkiem i krewetkami.

250 g ryżu najlepiej z poprzedniego dnia (bardziej się klei)
1/2 opakowania chińskiej mieszanki warzyw lub mały por, garść zielonej fasolki, mała marchewka, mała czerwona papryka, mała cebula i garść grzybków mun
pęczek zielonej cebulki
2 papryczki chili
kawałek imbiru
3 ząbki czosnku
garść kiełek soi
garść marynowanego bambusa
garść orzechów nerkowca lub ziemnych
jajko
cytryna lub limonka
pół garści suszonych krewetek
ciemny sos sojowy
sos ostrygowy
sos rybny
4 łyżki oleju ryżowego lub innego oleju roślinnego
10 krewetek
ostre chili w proszku

Warzywa, jeśli nie używamy gotowej mieszanki, kroimy w cienkie paski. Suszone krewetki wsadzamy do niewielkie miseczki i zalewamy połową szklanki wrzątku. Czosnek, imbir i chili jak najdrobniej kroimy i wrzucamy na rozgrzany w woku olej (2 łyżki), cały czas mieszając. Po dwóch minutach na olej wbijamy jajko, a po jego roztrzepaniu wrzucamy ryż. Dokładnie mieszamy i dodajemy pokrojone warzywa, bambusa, suszone krewetki wraz z wodą. Na koniec wlewany 2-3 łyżki sosy sojowego, 2 łyżki sosu rybnego i ostrygowego. Wszystko mieszamy i wykładamy z woka, którego użyjemy do usmażenia krewetek.

 

Krewetki najpierw dokładnie osuszamy ręcznikiem papierowym, a następnie posypujemy chili. Wrzucamy je rozgrzany olej na 2-3 minutki. Przed podaniem ryż posypujemy kiełkami soi, pokrojoną cebulką i posiekanymi orzechami.

Co Duńczycy jedzą na Wielkanoc

SAMSUNG CAMERA PICTURESNa Wielkanoc w Danii nie piecze się bab, czy mazurków. Nie ma jednego konkretnego mięsa, które pojawia się na stole w świąteczną niedziele. Nie podaję się zupy. Duńczycy świętują na swój własny sposób: podają, excusez le mot, gówniane jajka, czyli jajka w sosie musztardowym. Zresztą jajka są głównym bohaterem ich wielkanocnego stołu. Dziś przygotujemy je na trzy sposoby: w sosie musztardowym, z krewetkami i jajka w skorupie z kawiorem.

SAMSUNG CAMERA PICTURES
Jajka w sosie musztardowym
3 jajka ugotowane na średnio- twardo (wrzucamy na wrzątek na ok.6 minut)
2 łyżki masła
2 łyżki mąki
szklanka mleka
3 łyżki musztardy
sól
pieprz
10 dag parzonego boczku
rzeżucha

SAMSUNG CAMERA PICTURESBoczek kroimy na bardzo dobrą kostkę i smażymy do wytopienia tłuszczu. Osuszamy papierowym ręcznikiem.
Masło roztapiamy w niewielkim rondelku, dodajemy mąkę i dokładnie roztrzepujemy. Kiedy mąką zgęstnieje, dodajemy mleko i musztardę. Ciągle mieszając, gotujemy na małym ogniu, aż sos osiągnie osiągnie właściwą konsystencje. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wlewamy na głęboki talerz. Do sosu wkładamy obrane jajka. Posypujemy je bekonową posypką. Podajemy z rzeżuchą.

Jajka w skorupk
3 jajka ugotowane na średnio- twardo
2 białka
sok z ćwiartki cytryny
3 łyżki kawioru z ryb atlantyckich
majonez, który wykorzystamy w dwóch przepisach:
2 żółtka
łyżeczka musztardy
pół łyżeczki soli i cukru
2 łyżki octu winnego
sok z połowy cytryny
szklanka oleju roślinnego

SAMSUNG CAMERA PICTURESZaczynamy od majonezu. Delikatnie oddzielamy białka od żółtek, tak by przy okazji otrzymać kształtne skorupki. Żółtka wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy musztardę, sól i cukier i zaczynamy miksować. Gdy składniki się wymieszają, powoli dodajemy połowę oleju. Dokładnie mieszamy, wlewamy ocet, sok z cytryny i pozostałą część oleju. Miksujemy do uzyskania gładkiej masy.
Białka rozbijamy i smażymy na tłuszczu pozostałym po boczku. Ugotowane jajka obieramy i rozdrabniamy widelcem. Łączymy z białkową jajecznicą, 2 łyżkami majonezu, kawiorem i sokiem z cytryny. Wkładamy do umytych i wyparzonych skorupek. Wierzch ozdabiany odrobiną kawioru i cząstką cytryny.

Jajka z krewetkami:
3 jajka ugotowane na średnio- twardo
150 g krewetek (najlepiej grenlandzkich)
majonez
koperek
cytryna
sól
pieprz

Krewetki obieramy i kładziemy na połówkach jajka. Dekorujemy majonezem i koperkiem.  Doprawiamy solem i pieprzem. Podajemy z cytryną.SAMSUNG CAMERA PICTURES

Sushi

To Brian nauczył mnie robić sushi, więc już na wstępie wyjaśnię, że na pewno będzie to wersja dość daleka od japońskiej. Spróbujemy sushi polsko-duńskie. Choć nie, wróć,  Briana uczył Pekka, więc tak naprawdę zaprezentuje wersje polsko-duńsko-fińską. Ciekawe, skąd Pekka się uczył.. No dobra, na zrobienie sushi zarezerwujcie sobie ze 2-3 godziny, bo zwłaszcza na początku zajmuje dużo czasu.

Gdy nabierzemy doświadczenia wystarcza godzinka (nie licząc czasu, w którym chłodzi się ryż). Pamiętajcie, że ryba musi być super świeża, a wasz nóż diabelsko ostry. Robimy futomaki (sushi zawijane w składające się z wielu składników) i nigiri (ryż formowany w dłoni na który nakłada się dowolny składnik). Potrzebujemy:


-ryż do sushi
-ocet ryżowy
-świeża, surowa ryba (ja wybrałam halibuta)
-wędzony łosoś
-krewetki
-nori (płaty glonów)
-ogórek wężowy
-serek naturalny
-awokado
-sos sojowy
-wasabi
-czarny sezam
-marynowany imbir
-2 łyżeczki cukru

Najbardziej pracochłonną częścią naszej pracy będzie przygotowanie ryżu. Wsypujemy go do większej misy, zalewamy zimną wodą, delikatnie mieszkamy i wylewamy wodę. Robimy to aż do momentu, w którym wypłuczemy całą mąkę, tak że woda będzie przeźroczysta. Trochę to niestety trwa. Następnie przekładamy ryż do garnka o grubym dnie i zalewamy wodą. Jej powierzchnia powinna znajdować się jeden centymetr ponad ryżem. Przykrywamy pokrywką i doprowadzamy do wrzenia. Po tego momentu gotujemy jeszcze 15 min. Nie zdejmując przykrycia, trzymamy ryż jeszcze przez kolejne 15 min. Po tym czasie odstawiamy go do ostygnięcia. Gdy to nastąpi wlewamy do niego pół szklanki wody wymieszanej z połową szklanki octu ryżowego i dwoma łyżeczkami cukru.
Do przygotowania futomaków, musimy pokroić rybę, ogórek i awokado na cienkie paski najlepiej długości boku nori. Do nigiri użyjemy pozostałych kawałków ryby i krewetek.
Zaczynamy od futomaków.

 

Nori kładziemy na bambusową matę. Nakładamy na nie cienka warstwę ryżu (warto mieć pod ręką miseczkę w wodą i octem, żeby w razie potrzeby skropić ryż), a następnie układamy na nim (mniej więcej 2-3 cm od brzegu) rybę i dodatki naszego wyboru w różnej konfiguracji. Na przykład halibut, z awokado i serkiem, albo łosoś z ogórkiem i serkiem itd. Całość delikatnie zwijamy pomagając sobie bambusową matą. Delikatnie kroimy na mniejsze kawałki.
Z pozostałego ryżu formujemy łódeczki lub kulki. Część z nic obtaczamy w czarnym sezamie. Kładziemy na nie kawałki ryby i krewetki. Możemy od razu posmarować je odrobiną wasabi.
Podajemy z miseczką sosu sojowego, wasabi i marynowanym imbirem.

Zielone tajskie curry

Informacja o stanie

W naszym TOP10 ulubionych dan jedna z najwyżej punktowanych pozycji bez wątpienia zajmuje curry. W sumie nie ma się czemu dziwić; proste do zrobienia, przyjmujące całkiem duża dowolność w doborze składników i tak pikantne, jak tylko zamarzymy. Lekkie a sycące i świeże o pełnym smaku. Najbardziej lubię odmianę tajską, zieloną lub czerwoną (w zależności jaka pastę uda mi się kupić) bardziej wodnista niż gęste curry z Indii. Przepisy podają, ze tradycyjne tajskie curry składa się z mleczka kokosowego, pasty curry, cukru trzcinowego i sosu rybnego. Te składniki na pewno zatrzymamy. Pozostałe takie jak: palona kolendra, tajski bakłażan, Solanum torvum (dla ciekawych
http://kopalniawiedzy.pl/pomidor-baklazan-krzew-szczepienie-Giuseppe-Marino-Solanum-torvum,5234),
galangal, limonki kaffir, pasta krewetkowa możemy pominąć (chyba, ze ktoś wie, gdzie w Krakowie można je dostać, wtedy chętnie je dołączę do przepisu).

Do mojego curry wrzuciłam:

puszka mleczka kokosowego
3 duże łyżeczki zielonej pasty chili (uwaga: ostrzejsza od czerwonej)
300 gr krewetek
2-3 łyżki sosu rybnego (do smaku)
2 łyżeczki cukru trzcinowego
cebula
3 ząbki czosnku
mango
limonka
czerwona papryka
marchewka
cukinia
listki kolendry
imbir-kawałek wielkości kciuka
1 łyżka ostrego tajskiego sosu chili
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka oleju ryżowego (ma wysoką temperaturę smażenia)
ryż jaśminowy

Wszystkie warzywa kroimy w cienkie paski.  Krewetki obieramy z pancerzyka i odcinamy głowy i ogony. Nie wyrzucamy ich jednak, tylko wkładamy do garnka, dorzucamy odpadki w warzyw, zalewamy woda i wstawiamy na ogień by ugotować z nich bulion. Na woku (głębszej patelni jeśli nie mamy woka) rozgrzewamy olej i wrzucamy na nie obrane krewetki. Dorzucamy jeden rozgnieciony ząbek czosnku. Smażymy przez 1-2 minuty. Usmażone krewetki odkładamy na bok, a na woka wrzucamy warzywa. Smażymy przez 2-3 minutki, odkładamy do miski obok. Teraz czas na dodanie mleczka kokosowego, w którym rozpuszczamy pastę chili. Dodajemy sos rybny i sojowy, pozostałe rozgniecione ząbki czosnku, cukier trzcinowy starty imbir  i skórkę starta z polowy limonki. Żeby danie było jeszcze ostrzejsze doprawiamy ostrym tajskim sosem chili. Przez chwile podgrzewamy na małym ogniu. W tym czasie obieramy i kroimy mango. To jak wykonamy ostatnia czynność, zależy od tego, w jakim stadium jest nasz owoc. Mnie zwykle udaje się go dostać w jednym w dwóch stanach: twarde jak kamień- kroimy w paseczki,  lub „delikatnie” przejrzałe-wyskrobujemy  w postaci pulpy. Mango, usmażone warzywa i krewetki wrzucamy do mleczka. Doprawiamy do smaku sosem sokiem z limonki i ostrym sosem chili. Najlepiej smakuje podane z jaśminowym ryżem.

Awocado z krewetkami

Dzisiaj będzie o przystawce z awokado, która wygrała rywalizacje „moja vs Briana”. Do momentu, w którym zachwyciłam się wersją Briana (udało mu się mi zaimponować, bo jeszcze wtedy nie wiedziałam, jest  to mega popularna przystawka w Danii) za najlepsze połączenie uważałam awokado z pasta z białego sera i tuńczyka (+łyżka majonezu, łyżka musztardy, drobno pokrojona cebulka, sól i pieprz- ha! Udało mi się przemycić i mój przepis). Ale wróćmy do duńskiego przepisu . Składników jest niewiele, więc ważne, by były dobrej jakości. Jeśli mamy wybór wybierzmy awokado o czarnej skórce. Krewetki najlepiej świeże,  a że jest z nimi wiele pracy i nie tak łatwo je dostać, można śmiało zastąpić je mrożonymi. Byle były w miarę duże, wtedy uda się zachować smak po ich rozmrożeniu (ważne: okazało się, ze mój sposób na szybkie rozmrażanie krewetek przez moczenie ich w chłodnej wodzie jest beznadziejny- tracimy w ten sposób połowę smaku. O wiele lepiej wstawić je wieczorem do lodówki i dać im spokojnie rozmrozić się przez noc). Jeśli większe krewetki mają kosmiczna cenę (a to częsty przypadek), to szukamy krewetek koktajlowych ale tych w zalewie- mrożone robaczki można sobie darować- nic z nich nie dobrego będzie.

Przystawka najlepiej smakuje, kiedy poszalejemy z pikantnością krewetek , bo wtedy pierwszy kęs będzie dawał kopa, ale potem będzie świetnie złagodzony przez delikatny miąższ awokado i kwaśna limonkę.

  • 2 x awokado
  • Ok. 200 gr krewetek
  • 1 ząbek czosnku1 łyżeczka chili w proszku
  • 1x szalotka
  • 1x limonka
  • Oliwa z oliwek
  • Sól
  • Pieprz

Krewetki obieramy i wrzucamy na rozgrzana patelnie posmarowana odrobiną oliwy z oliwek. Dorzucamy chili i zmiażdżony czosnek. Smażymy minutkę, półtorej z każdej strony. Awokado przepoławiamy, usuwamy pestkę.  W jej miejsce wkładamy krewetki, dodajemy oliwę i sok z 1/2 limonki, posypujemy szalotka, solimy i pieprzymy do smaku.