Stjerneskud

Końcem XIX wieku smørrebrød staję się w Danii daniem luksusowym. Wyszukane kanapki takie liverpostej smørrebrød (składająca się z pasztetu z wątróbki, pieczarek, boczku i galaretki z sosu pieczeniowego), czy smørrebrød med flekesteg med rødkål (z pieczoną wieprzowiną, ogórkiem, czerwoną marynowaną kapustą, suszonymi śliwkami i pomarańczą) będą królować na duńskich stołach jeszcze do lat siedemdziesiątych. Potem na kilka dekad popadną w zapomnienie. Dopiero w latach dwutysiecznych Kopenhaga znów przypomni sobie o swoim zapomnianym przysmaku i smørrebrød powracają do łask. Najpopularniejszą z nich jest niewątpliwie stjenerskud- spadająca gwiazda. Nie wiadomo czemu kanapka zawdzięcza swoją nazwę. Jedna z teorii głosi, że powstała na cześć Jurija Gagarina, ale nie udało mi się tego potwierdzić. Na pewno wiadomo jest, że dziś stjenerskud można dostać w restauracjach od Esbjerg przez Kopenhage po Bornholm, a kiedy w 2005 roku kucharz Rasmus Kofoed odmówił serwowania jej w stołecznym Hotelu d’Angleterresrestaurant, został zwolniony…

Do przygotowania dwóch kanapek potrzebujemy:

2 kromki białego pieczywa
Dwa filety z dorsza (w wersji oryginalnej podaję się z rzadko dostępną w Polsce gładzice)
Garść koktajlowych krewetek z zalewy
6 białych marynowanych szparagów
6 zielonych szparagów
2 łyżki czarnego kawioru
Pomidor
Cytryna
2 łyżki majonezu
3 łyżki masła
Bułka tarta
Jajko
Sól i pieprz

Zielone szparagi  blanszujemy 2-3 minuty, a następnie wrzucamy do wody z lodem  (nie stracą jędrności i koloru). Smażymy je potem na maśle przez 3 minuty, a następnie odstawiamy na bok. Filety solimy, panierujemy w jajku i bułce tartej i smażymy na złoto na maśle. Kromki chleba delikatnie grilujemy by były chrupkie. Smarujemy je masłem, a na wierzch układamy usmażoną rybę, na którą dodajemy po kolei: majonez, krewetki (między które wkładamy plaster cytryny), szparagi białe, szparagi zielone, dwa plasterki pomidora i na samą górę łyżkę kawioru. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Jemy jak Duńczycy nożem i widelcem.

Stjerneskud z wyspy Mandø

Stjerneskud z wypsy Mandø

Kanapka z chili

Walentynki osaczają nas w każdym momencie dzisiejszego dnia: romantyczna playlista w radio, przepisy na afrodyzjaki na kanale kulinarnym, artykuł o miłości na stronie głównej, pluszowe misie i truskawki po 3 złote w promocji w supermarkecie. Mijamy je obojętnie i kierujemy się na dział mięsny, by kupić główny składnik naszej a-romantycznej kolacji: mielone mięso wołowe i wieprzowe, a następnie na dział warzywny, gdzie zaopatrujemy się w dużą ilość ostrej papryki i rożne rodzaje fasoli, której efekty, gdyby nie dodany do niej kumin, na pewno nie wprawiłyby nas w romantyczny nastrój. Wracamy do domu i zabieramy się za kanapki z chili, piekielnie ostre i niemożliwe do zjedzenia w elegancji sposób. Idealne danie na antywalentynkową kolacje.

porcja na 6 kanapek, lub na dwie kanapki dzisiaj i dodatek do ryżu na jutro
50 dag mielonej łopatki wołowej
50 dag mielonej łopatki wieprzowej
5 zielonych papryczek chili
5 papryczek piri piri
sos tabasco
puszka białej fasoli
puszka czarnej fasoli
puszka czerwonej fasoli
puszka kukurydzy
słoiczek czarnych oliwek
3 ząbki czosnku
4 dymki
łyżeczka kuminu
łyżeczka tymianku
pół łyżeczki soli
2 łyżeczki oleju roślinnego
świeża kolendra
6 pomidorów koktajlowych
2 ciabatty

Białe części dymki kroimy w drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzany olej. Smażymy do zeszklenia i dodajemy mielone mięso. Smażymy je aż zacznie puszczać soki. Dodajemy wtedy pokrojone na drobne kawałki chili i czosnek. Po chwili dorzucamy kumin, tymianek i sól. Dusimy razem przez 5 min. Na koniec dodajemy wszystkie rodzaje fasoli, oliwki i kukurydzę. Doprawiamy tabasco do smaku. Ciabattę nacinamy z jednej strony i delikatnie wyciągamy z niej środek. Wkładamy ją na 5 min do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Po tym czasie nakładamy do nich mięso z fasolą, plastry pomidora i posiekaną dymką i kolendrą.